Czynność niby trywialna, chyba większość z nas jadła kiedyś naleśniki. Ba, ja sam jadłem już kiedyś naleśniki. Wielokrotnie. Dawno, dawno temu, robiła je moja babcia. Potem moja mama, bo nie była taka, żeby nie. Robi je, dla ścisłości, nadal. Naleśniki również robi siostra mojego dziadka – nazywam ją ciocią, choć oczywiście nie jest to nazewnictwo właściwe. Ale przyjemne, głównie dla cioci. Z tym, że i tak młodo wygląda – ma przeszło osiemdziesiąt lat, zachowuje się tak, jakby ktoś jej zainstalował niewielki motorek w tyłku i nie potrafi usiedzieć na miejscu. A wygląda na lat sześćdziesiąt góra. Może to właśnie dlatego.
Jadłem też parę innych naleśników w paru innych miejscach. Żona, Jagoda, też mi je robiła.
I one wszystkie nie przeciekały.

Reszta wpisu została przeniesiona – Jedzenie naleśników.

Napisz komentarz

*
*